Rozmowa z Marco Rinaldi

Rozmowa z Marco Rinaldi, dyrektorem generalnym spółki VERONA BUILDING

Dotychczas budowaliście wyłącznie we Włoszech. Dlaczego na pierwsze zagraniczne inwestycje wybraliście Polskę?
We Włoszech nastąpiło duże nasycenie mieszkaniami, więc rozejrzeliśmy się za innym miejscem pod mieszkaniowe inwestycje. Przed zaangażowaniem w Polsce przyjrzeliśmy się kilku różnym europejskim rynkom mieszkaniowym i stwierdziliśmy, że najprężniej będzie się rozwijał polski rynek. Dlatego tutaj jesteśmy. Z naszych badań wynika, że Polska to kraj szybkiego wzrostu gospodarczego oraz stałego wzrostu dochodów obywateli, którzy chcą kupować coraz więcej mieszkań. A tych ostatnich brakuje. Zaczęliśmy od Krakowa, bo to we Włoszech najbardziej znane polskie miasto. Teraz budujemy we Wrocławiu, gdyż uznaliśmy go za prężnie rozwijające się polskie miasto. Planujemy również inwestycje w Poznaniu i Trójmieście.

Zaczęliście od budowy drogich apartamentów, chociaż większości Polaków nie stać nawet na najtańsze mieszkania?
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Polaków nie stać na nasze apartamenty. Dopiero wykopaliśmy dziurę w ziemi na wrocławskim pl. Powstańców Śląskich pod apartamenty “Rondo Verona”, a już sprzedaliśmy połowę mieszkań. To znaczy, że wrocławian na nie stać. Zwłaszcza, że cena naszej oferty wcale nie jest wysoka, gdyż obejmuje pełne wykończenie. Oddajemy mieszkania “pod klucz”, a nie jak inni deweloperzy “do wykończenia”. Jestem przekonany, że w Polsce będzie rosło zapotrzebowanie na mieszkania coraz lepszej jakości. Mniejsze lub większe - zależnie od potrzeb - ale wysokiej jakości w ładnym otoczeniu. Już dzisiaj deweloperom coraz trudniej znaleźć ciekawe tereny pod budowę. We Wrocławiu i Krakowie lokalizacja wymusiła budowę apartamentów. Na tak atrakcyjnych działkach nie można budować tanich mieszkań. Dotychczas, wszystkie tereny, które nam się podobały, wymagały budowy apartamentów, ale planujemy także budowę tańszych mieszkań. Jednak na pewno nie będą miały niskiego standardu.
 
Czy włoskie mieszkania znacznie różnią się od tych, które budujecie w Polsce?
Tylko ceną. Są dwa razy droższe. Poza tym, występują jedynie niewielkie różnice. Włoska rodzina kupuje przeważnie o 10 m kw. większe mieszkanie niż polska. Musi mieć dużo szaf i obowiązkowo piwnicę. W przedpokoju powinno być miejsce jedynie na kilka okryć, a Polacy domagają się w nim miejsca na dużą szafę. Centralne miejsce we włoskim mieszkaniu zajmuje salon, często połączony z kuchnią. Uzupełnieniem są sypialnie. Ich ilość zależy od wielkości i potrzeb rodziny. W mieszkaniach (tych większych) przeważnie są dwie łazienki. Jedna prywatna, a druga dla gości. Wanna znajduje się w dużej łazience, a prysznic w małej. Wykończone są glazurą. Nie ma garderób, suszarni i pomieszczeń gospodarczych. Pralki stoją w łazienkach. Włosi mają manię stawiania wszędzie szaf i upychania tam ogromnej ilości zbędnej garderoby. W Polsce ta tendencja dopiero się zaczyna. Włoskie mieszkania mają indywidualne ogrzewanie gazowe. Miejskie centralne (takie jak w Polsce) dopiero się zaczyna.
 
Włosi wolą samodzielnie wykańczać mieszkania, czy oczekują, że deweloper ich wyręczy?
We Włoszech nikt nie kupuje nie wykończonych mieszkań. Kupują je dopiero po skończeniu całej inwestycji. Pewnie i w Polsce do tego dojdzie. Sprzedajemy mieszkania “pod klucz”, aby po wprowadzeniu nikt nie był zmuszony wysłuchiwać nieustającego kucia i wiercenia, czyli hałasu przy pracach wykończeniowych. W zależności od sytuacji finansowej, Włosi przeprowadzają się do droższych lub tańszych mieszkań o lepszej lub gorszej lokalizacji. Podobny ruch obserwujemy w Polsce. Budując “Rondo Verona” we Wrocławiu, chcemy pokazać jak wygląda włoski styl budowania i wykończenia. Mam nadzieję, że spodoba się polskim klientom.

W Polsce budować łatwiej czy trudniej, niż we Włoszech?
W Polsce rozwój inwestycji mieszkaniowych utrudnia brak planów zagospodarowania przestrzennego, ale np. we Wrocławiu bardzo szybko udaje się załatwić wszystkie formalności. Przynajmniej naszą firmę spotyka wielka życzliwość lokalnych władz. We Włoszech, podobnie jak w Polsce, miasta różni sprawność administracji. Wybraliśmy Wrocław, bo jest przyjazny inwestorom. W Polsce sporym problemem są sąsiedzkie protesty przeciwko budowie. To może znacznie opóźnić lub wręcz uniemożliwić rozpoczęcie inwestycji. Dlatego staramy się kupować działki, które nie sąsiadują z prywatnymi terenami. Teraz planujemy budowę kilkudziesięciu wyjątkowo luksusowych apartamentów w pobliżu wrocławskiego Morskiego Oka. I to one będą dla ludzi bardzo zamożnych.